All for Joomla All for Webmasters

Jakie są problemy Ajentów sklepów Żabka ?

Ja poświęciłem tej firmie kilka lat. I to na zasadzie: jak już coś robisz, to staraj się robić to dobrze. Zaangażowałem się po to, żeby wszystko funkcjonowało jak najlepiej,

w końcu wydawało mi się, że pracuję przecież dla siebie!

Nie pamiętam już dokładnie, ale obrót pierwszego dnia w sklepie to było kilkaset zł. Żenujące. Ale małymi krokami, powoli, uparcie i systematycznie, obrót rósł i rósł pomimo różnych problemów z dnia na dzień. Ostatecznie podjąłem decyzję o rozstaniu się z Żabką nie dlatego, że sklep nie spełniał oczekiwań. Przeciwnie, wszystko wyglądało dobrze. Te kilka lat to systematyczny wzrost. Powiem jedynie, że na koniec współpracy, przy ciągłym wzroście, obroty miesięczne były kilkukrotnie wyższe od tych średnich w pierwszym roku działania. To były duże obroty. Poważne problemy zaczęły się jednak już po pierwszym roku. Zaczęło brakować na składki ZUS, nie bardzo mogłem zatrudniać ludzi na standardową umowę o pracę. Normalne w tej sytuacji jest to, że każdy zastanawia się, gdzie ucieka gotówka i zaczyna coraz bardziej szczegółowo liczyć i sprawdzać wszystkie wydatki. To nie jest przecież normalna sytuacja, kiedy obroty wzrastają ci dwukrotnie, musisz zatrudnić dodatkowe osoby, ale nie jest to proporcjonalnie tak duży wzrost kosztów jak wzrost obrotów, więc … wniosek z analizy i przeglądania przepływów finansów był prosty. Rosły obroty, ale nie było to wcale związane ze wzrostem marży, czy inaczej przychodu Ajenta. Wręcz przeciwnie.

Muszę jeszcze podkreślić, ze w tym czasie Żabka wprowadziła do sprzedaży promocje wielosztukowe i zwiększyła częstotliwość standardowych promocji cenowych; zmiana promocji już nie co miesiąc, jak dotychczas, ale co dwa tygodnie. Zmieniły się proporcje sprzedaży; coraz więcej indeksów (produktów) miało tzw. ceny promocyjne lub wielosztukowe i co za tym idzie w ogólnej sprzedaży danego dnia, czy w podsumowaniu miesiąca więcej tych produktów sprzedawaliśmy w sklepie niż tych bez promocji cenowych. Właściwie to na tym zaczęła opierać się sprzedaż w sklepach Żabki. Oprócz niewielkiej ilości podstawowych indeksów nie będących w promocji, sprzedawały się jedynie produkty w tzw. promocji cenowej lub wielosztukowej. Generalnie należy podkreślić, że sklepy Żabki miały całkiem zasłużoną opinię drogich sklepów. Tak było i tak jest do dziś –

standardowe ceny produktów z reguły mają wyższą cenę niż w KAŻDYM innym sklepie.

Oczywiście nie jest tak do końca w każdym mieście w kraju, ale w takim Poznaniu np. gdzie Żabka praktycznie „wykosiła” prawie konkurencję detalistów, może robić z cenami i dostawcami, co chce. Bierze oczywiście pod uwagę ceny w takiej Biedronce czy Lidlu, ale Żabka to nie market przecież, to detalista. Tu zawsze będzie drożej, ale czy ta różnica musi być tak duża ?

Ale wracając do przychodów Ajenta.

Im więcej promocji, tym gorzej dla Ajenta. Czyli rosną ci obroty, ale maleje twój przychód.

Jak tutaj rozwiązać problemy dodatkowego zatrudnienia ?

O kwestiach finansowych i kadrowych jednak napiszę w innym poście szczegółowo. Ważne jest coś innego. Żabka prowadzi swoją politykę zrzucania tych nieprzewidywalnych, najgorszych kosztów na swoich Ajentów, nie dając nic w zamian.

Mam tu na myśli przede wszystkim kilka kwestii:

Zatrudnienie nikogo nie interesuje, ilu ludzi i na jakich zasadach zatrudniasz.

Rób co chcesz, sklep ma być otwarty non-stop. Najlepiej, gdybyś pracował tam 18 godzin na dobę i pomagała ci cała rodzina. Za darmo oczywiście, albo symboliczną wypłatę, bo przecież ma to być „rodzinny biznes”. A jak nie ma ci kto pomagać, to zatrudniaj na czarno, albo za żenującą stawkę (jeżeli potrafisz), i tak każdy mandat Inspekcji Pracy będzie twoim kosztem.

Jeżeli cię okradną – to też twój problem.

Ale dla firmy to przecież lepiej, bo w to miejsce będziesz musiał zamówić dodatkowy towar, żeby uzupełnić braki, a za ten skradziony i tak musisz zapłacić jak by był sprzedany w normalnym trybie – sprzedaż firmie Żabka rośnie! Ubezpieczenie, które co miesiąc płacisz i tak nie obejmuje większości zdarzeń, a gdyby nawet obejmowało, kto normalny będzie dochodził zwrotu kilkunastu lub kilkudziesięciu złotych kilka razy w tygodniu ? Poza tym musisz mieć protokoły policji itd. Nikt tego nie robi. Musisz sobie wrzucić w koszty wszystkie drobne kradzieże, którym nie udało ci się zapobiec. A jest ich trochę, uwierz mi. Inwentaryzacja po roku może wykazywać straty z kradzieży i zniszczenia towaru na kwotę kilkudziesięciu tysięcy złotych! Zasada jest prosta:  im większy ruch i obrót w sklepie, tym więcej strat i kradzieży. Nawet, jeśli będziesz cały czas w sklepie, nie unikniesz tego. Parafrazując – „sorry, taki mamy klimat ”

Towar ci się uszkodzi lub przeterminuje, bo zmuszają cię do zamawiania często zbyt dużych ilości, to też twój problem.

Podobnie, jak z kradzieżami – zamówisz dodatkowo i zapłacisz za tamten. To nieważne, że raporty sprzedaży mówią wyraźnie, że np. kiełbasa śląska w opakowaniu 450g za 9,99 w twoim sklepie akurat w ogóle nie schodzi (bo jest za droga generalnie) masz mieć ten indeks (bo powinieneś mieć wszystkie indeksy, niezależnie od lokalizacji i wysokości sprzedaży), a jeśli nie masz to odbije ci się to finansowo w regularnej ocenie utrzymania standardów w sklepie – dostaniesz po prostu mniej kasy za coś, na co w praktyce nie masz żadnego wpływu. Możesz oczywiście robić przeceny towaru, ale musisz pamiętać, że Żabce zawsze (!) trzeba zapłacić cenę zakupu – każda różnica z przeceny jest też z twojej kieszeni.

Jeżeli poziom strat i kradzieży utrzymuje się na poziomie ok 500-700 zł miesięcznie przy obrotach ok 100 tyś. to jest jeszcze OK. Większe straty to już źle. Trzeba pamiętać również o tym, że bieżące wpłaty i rozliczenia z firmą Żabka to jedno, a inwentaryzacje przynajmniej raz w roku i rozliczenie globalne za dany okres to drugie. Jeżeli Ajent ma większe straty, a tego nie ogarnia, to wtedy właśnie to wyjdzie. Ale jest jeszcze ważna rzecz – w takim podsumowaniu może się zdarzyć, że to firma Żabka pominie przypadkiem jakiś dokument na niekorzyść Ajenta, i wtedy, jeśli Ajent tego nie zauważy, to nikt na pewno mu tego nie przypomni, ani nie zwróci. To jest też jedna z zasad, którą firma się kieruje. W sumie to logiczne: wiesz, co masz, albo nie. A błędy zdarzają się wszędzie i zawsze.

Ale nie jest to zdecydowanie partnerski układ.

To tyle. Podsumowując. Jeżeli nie masz pojęcia na temat handlu detalicznego, nie wiesz co to VAT i podatki, albo chociaż trochę nie ogarniasz spraw kadrowych, to lepiej nie bierz się za to, bo zwyczajnie – jak to się mówi – „popłyniesz” na spore kwoty.

Ale jeśli cokolwiek doświadczyłeś z tematów o których pisałem, to wg. moich kilkuletnich doświadczeń, też nie bierz się za to. Dlaczego ? W następnym poście policzymy koszty i zyski, wkład pracy – przy dobrych wiatrach twoje zyski mogą się jedynie zbliżać do średniej krajowej. Tylko, że to też pod pewnymi warunkami: trzeba dużo pracować – sklep jest czynny codziennie po 17 godzin, 363 dni w roku, trzeba non-stop trzymać rękę na pulsie, pilnować klientów i pracowników, i liczyć, liczyć … jaki jest stan rozliczeń. To zabiera trochę czasu, a bez tego ? Wystarczy miesiąc bez kontroli i już może ci brakować parę ładnych tysięcy. Przy tych żałosnych marżach i rozliczeniach, takie straty mogą być kluczowe i wcale nie należy liczyć na to, że zaangażujecie się, będą duże obroty, będą spore zyski. Nie w sklepach Żabki.

Ok. Robi się z tego bardziej poradnik dla kandydata chyba. To tylko wierzchołek problemów, im dalej będziemy brnąć, tym gorzej będzie. Ale trzymam się jednego: po tej lekturze nie będzie może wcale, albo będzie mniej przypadkowych Ajentów, którzy tylko nabijają kasę Żabce, a firma dokładnie sobie zdaje sprawę, że część osób w ogóle nie powinna być dopuszczona do prowadzenia sklepu, a mimo to robi to, co robi. Ale to też część polityki firmy: z tego powodu też można całkiem nieźle przecież zarobić.

 

Pozdrawiam

 

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o
avatar
wpDiscuz